04 lipca 2010

Spowiedź.

Wakacje. Euforia i głośne okrzyki radości wydane przez kończących gimnazjum uczniów. W tłumie ja, przyjmująca to ze stoickim spokojem, nic nie mówiąc, okazując. Pytali się: czy będę tęsknić?; czy jeszcze się kiedyś zobaczymy?; wtedy nie znałam odpowiedzi. Nadal nie znam. I nie chcę znać.
Właściwie, mało mnie to obchodzi. Przez ostatni czas stałam się obojętna. Mało rzeczy wprawia mnie w zachwyt, smutek. Straciłam pasję, robię wszystko to, co ktoś mi narzucił.
"Powtarzam błędy umarłych". Być może. Nie wiem.
Liceum plastyczne? Dostałam się. Nie czułam nic, gdy sie dowiedziałam.
Świadectwo z paskiem. Pierwsze takie. Uczucia? Żadnych.
Szósty najlepszy wynik w klasie z egzaminów gimnazjalnych. Żadnego podniecenia.
W głowie totalna pustka. Żadnych kłębiących się myśli. No, prawie żadnych. A gdy zaczynam rozmyślać, tematy biorą się znikąd i są... dziwne. Niektóre bezsensu, inne posiadające jakąś drugą stronę.
Bez żadnej paniki przyjmuję do świadomości, że nic mnie nie rusza. Źle czy dobrze? Brak odpowiedzi. Nie znam jej.
Życzę miłych wakacji.

1 komentarz:

  1. Tak bywa niestety. Wtedy, gdy nawet chcemy coś czuć jakaś rzecz przeszkadza nam w tym. I nie możemy nic zrobić, bo najczęściej nie wiemy co to jest. Taki bezwład myśli i uczuć, których nie ma. Bardzo często tak mam.
    Tak myślałem, że się dostaniesz. Musiałaś. Tak jest, że gdy chcemy czegoś (a nawet gdy nie chcemy czasami) to to osiągamy.
    Życzę udanych wakacji również oraz większego, letniego optymizmu wakacyjnego.

    OdpowiedzUsuń