10 czerwca 2010

Egzaminy.

Zaczął mnie zżerać stresik. Czemu? Ponieważ jutro są egzaminy. Dokładniej mówiąc komisja, sprawdzająca twoje zainteresowania oraz znajomość historii sztuki. A w sobotę egzaminy praktyczne z malarstwa (martwa natura), rysunku (postać człowieka) i rzeźby (głowa). Gliny nie miałam w ręce od czasów przedszkola, a ludzie wychodzą mi jak postacie wyciągnięte z komputera. Dokładniej mówiąc - z painta.
Tak, tak i ja chcę iść do plastyka. Tylko kwiatki na grób kłaść. Brawo, brawo.
W poniedziałek wycieczka klasowa. Na trzy dni, biwak gdzieś pod Krynicą Morską. Za kupę kasy, szczerze mówiąc. A ja dalej nie wiem, gdzie jadę, o której wyjeżdżam, gdzie się mamy spotkać, kto jedzie z wychowawców, co mam spakować i czy brać pieniądze. Zapowiada się totalna masakra.
W środę mają być wyniki, czy się dostałam czy nie.
Strach, strach, strach. Tylko to mam wam do powiedzenia.
Enjoy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz