Dosyć niedawno odkryłam, że zgubiłam siebie.
Zgubiłam tą prawdziwą siebie, swoją osobowość. Nie wiem, kiedy, po prostu doszłam do wniosku, ze jestem… inna.
Gdzieś na drogach życia zgubiła się ta siedmioletnia, wiecznie uśmiechnięta, roztrzepana dziewczynka ze strupami na kolanach, od potykania się. Zniknęła ta beztroska, radość z życia, uczucie wolności.
Tak, zgubiłam wolność. Tą beztroską się nie przejmuję, to nawet dobrze, że nie wyrosłam na rozkapryszoną jedynaczkę.
Czuję ścisk życia. Nie potrafię wziąć pełnego, głębokiego oddechu bez bólu, gdzieś tam w środku. Mam wrażenie jakby wielki, dziesięciokilowy kocur siedział mi na piersi i wbijał pazury.
Właściwie to nie wiem, kim jestem. Ani kim chcę być. Za każdym razem odgrywam kogoś innego, zawsze ta prawdziwa ja gdzieś się chowa. I nie mam pojęcia, czemu.
Dlaczego w szkole jestem inna to nawet potrafię zrozumieć. Wiem, że ludzie nie potrafiliby zaakceptować mnie taką, jaka naprawdę jestem. Lubię samotność, jednak nie chcę być sama stojąc wśród ludzi.
W domu udaję po to, by spełnić oczekiwania rodziców. Jako jedyne ich dziecko, muszę być przecież idealna. Próbuję, naprawdę próbuję. Chociaż tutaj to często wyłazi z kieszeni najgorsza moja cecha – lenistwo. Ale to nic, staram się zmienić.
Wczoraj, siedząc na parapecie i patrząc w wirujące płatki znienawidzonego przeze mnie śniegu zrobiłam konfrontację. Z sobą. A właściwie każdej mnie. Ja w szkole, w domu, w towarzystwie oraz ta, wyciągnięta z głowy.
Bezsensu. Odkryłam, że prawdziwej mnie nie ma wśród nich. Jestem w częściach.
Tak, jestem w rozsypce. Jak puzzle tyle, że brakuje mi pasujących do siebie elementów.
Może, gdy będę starsza uda mi się złożyć układankę z miliona elementów mojego życia.
Słuchaj, to nic nowego. Niestety większość blogerów uważa się za odmieńców. Ale po co z tego powodu się smucić? Czy nie lepiej jest zachować siebie, gdy wokół wszystko takie samo? Tylko niepokoi mnie jedynaczka.
OdpowiedzUsuńWiem, kobietom bardziej potrzebna jest akceptacja, ale.. ech może to trudne, ale ja już na ludzi nie zważam. Nie mam ich totalnie gdzieś, tylko trzymam na dystans. Oczywiście, nie zawsze mi to wychodzi, dopiero (na nowo) z tym zaczynam. Oby mi poszło.
Kim będziesz. Kim ja będę? Wiesz, liceum to same takie pytania. Więc nie odpowiem ci na nie, tylko zasmucę niestety, że będzie gorzej. Ale jeśli odkryjesz choć cząstkę siebie Twoje życie się zmieni.
Pozdrawiam i przepra za długość ;)
Tomek