31 sierpnia 2010

Nowa szara codzienność?

Tak. Jutro pierwszy dzień. Koszmar, który ziści się wraz z godziną dziewiątą, na pierwszym apelu, w nowej szkole, z nowym towarzystwem.
Moja klasa będzie składać się z dziewiętnastu osób, ze mną włącznie. Cała szkoła, gdy pierwszaki dojdą będzie liczyć siedemdziesiąt ileś uczniów. Więc, to jest naprawdę malutka szkoła z wielkimi wymaganiami.
Do lekcji podstawowych dochodzą również zajęcia plastyczne. Mnóstwo zajęć... Ale, całe szczęście, fizyka odpada w drugiej klasie, a chemia w trzeciej. Bardzo dobrze, nigdy nie były moimi mocnymi stronami.
Jednak przez to, mogę zapomnieć o zdawaniu na medycynę sądową, w szczególności na tanatologię. Szkoda tylko, że zaczęłam myśleć o tym dopiero teraz, czyli o trzy lata za późno. kolejne marzenie wyszło na samobójczy spacer po lesie w nocy...
Patrząc na poprzedni plan pierwszorocznych, idzie się załamać. Codziennie od ósmej, trzy razy w tygodniu do szesnastej czterdzieści, rad do piętnastej pięćdziesiąt, a w piątek do czternastej dziesięć. Cu-Do-Wnie.
No cóż, trzeba się przestawić na naukę, wczesne wstawanie i późne kończenie. Zapowiada się niezła jazda, zwłaszcza po gimnazjum w którym kompletnie nic się nie nauczyłam.
Naprawdę. Co ja sobie myślałam wybierając szkołę z całkiem niezłym prestiżem, po gimnazjum, gdzie patologia i granie w karty na lekcjach było codziennością. Powodzenia.

Ale, leżąc wieczorem w łóżku stwierdziłam, że boję się jednej rzeczy.
I to bynajmniej nie jest nowa szkoła.

Chociaż, niech ta myśl pozostanie ze mną, aż do końca.

Bezsensu.

1 komentarz:

  1. Przepraszam znowu, dawno nie zaglądałem co słychać w świecie mocy słowa..
    Na pewno dasz-dajesz radę. Myślę, że nie jest tak strasznie, jak pisałaś. Po prostu zastanawiałaś się co będzie jutro, co się zmieni... każdy tak ma, i ja też tak miałem. Jeszcze coś tam pamiętam z tego pierwszego dnia w liceum. Było inaczej, niż kiedykolwiek przedtem.
    Wakacje mi zleciały na pracy, która zabrała mi prawie wszystkie dni. Wypełniła je po brzegi. Może to i dobrze.. nie miałem zbyt dużo czasu zastanawiać się nad sobą.
    A, jeszcze moja propozycja na tytuł. Może "Na środku życia" (wiem, głupie, przepraszam...)
    Napisz co tam słychać u ciebie i jak wrażenia w nowym świecie. Bo to jest nowy świat.
    Pozdrawiam i wytrwałości
    Tomek

    OdpowiedzUsuń