Jutro testy. I szczerze mówiąc, wszyscy wokoło mnie szaleją. Osoby z klasy zżera stres, rodzina (dokładniej matka)panikuje i zmusza mnie do nauki. Próbuje mnie nastraszyć.
A ja wcale się nie boję.
Może uważam, ze jestem dobrze przygotowana?
Albo po prostu to do mnie jeszcze nie dociera?
Nie, to nie to. Sama nie wiem.
Ostatnio dzieją się dziwne rzeczy. Mój mur pęka. Pierwszy raz wyrzuciłam z siebie negatywne emocje, wrzeszcząc na kolegę. Nigdy dotąd to mi się nie przydarzyło.
Mój mur był idealny.
Poniosło mnie, tak. Pierwszy raz od kilku lat. Przez chwilę bałam się, że przez to coś ulegnie zmianie.
Nic się nie stało. Powróciła codzienna obojętność.
Coś jest ze mną nie tak?
Ktoś kiedyś stwierdził, że ja sobie wszystko wmawiam. Może miał rację?
Wiem, że wina leży we mnie. Ukryta gdzieś w świadomości. Zakopana najgłębiej.
Będę szukać.
A jutro ma podobno cały dzień padać. Świetnie.
Kocham deszcz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz